Jak pisanie dziennika pomaga przy zmianie kariery
Myślisz o zmianie pracy? Z badań wynika, że pisanie dziennika porządkuje emocje i pomaga podjąć przemyślaną decyzję.
Jest niedziela, dwudziesta druga. Na ekranie laptopa otwarte trzy zakładki: ogłoszenie o pracy, profil na LinkedInie i pusty dokument zatytułowany „za i przeciw”. W żadną z nich nie klikasz. Przecież już od miesiąca wracasz do tej decyzji w głowie, a w głowie nic z tego nie wynika.
I właśnie wtedy najbardziej przydaje się zeszyt – nie dlatego, że da ci gotową odpowiedź, ale dlatego, że pozwala myśleć jaśniej, kiedy wszystko wydaje się płynne. Z badań nad expressive writing (pisaniem ekspresywnym) wynika, że ujęcie złożonych emocji w słowa obniża ich intensywność i angażuje w mózgu te ośrodki, które odpowiadają za chłodniejsze, racjonalne myślenie.
Ten tekst nie jest laurką pod tytułem „dziennik odmieni twoją karierę”. To raczej uczciwe spojrzenie na to, jak pisanie w trakcie dużej życiowej zmiany pomaga zauważać wzorce, ważyć decyzje i radzić sobie z trudnymi emocjami – z odwołaniem do badań i do doświadczeń osób, które prowadziły dziennik w przełomowych momentach.
Jak wychwycić sygnały ostrzegawcze, zanim zrobi się kryzys?
Jedna z najcenniejszych rzeczy, jakie daje codzienne pisanie, to uwidocznienie niezadowolenia, zanim przerodzi się ono w pełnoobjawowy kryzys. Osoby prowadzące regularną trzywierszową praktykę poranną często odkrywają, że ich wpisy ujawniają wzorce niewidoczne na co dzień.
Wyobraź sobie na przykład, że w twoim dzienniku co kilka dni wracają te same intencje: „bądź dziś cierpliwa na zebraniu”, „nie sprawdzaj maila po osiemnastej”, „przypomnij sobie, dlaczego w ogóle przyjęłaś tę pracę”. Sama powtarzalność jest tu sygnałem. Dziennik nie tworzy frustracji; on po prostu pokazuje ci ją czarno na białym.
Tego rodzaju rozpoznawanie wzorców należy zresztą do najlepiej udokumentowanych korzyści prowadzenia dziennika. Z badań nad metapoznaniem wynika, że regularne pisanie refleksyjne wzmacnia zdolność obserwowania własnych procesów myślowych – pomaga zauważyć jak myślisz, a nie tylko co myślisz.
„Strony decyzyjne”, czyli jak rozplątać własną głowę
Kiedy zmiana kariery przechodzi z fazy mglistego niezadowolenia w fazę realnego rozważania, krótki dziennik często przestaje wystarczać. Wtedy warto sięgnąć po format dłuższy i nieuczesany – po to, co bywa nazywane „stronami decyzyjnymi”.
Technika jest banalnie prosta: wypisz argumenty za i argumenty przeciw obok siebie, bez redagowania i bez cenzury. Typowy wpis może wyglądać tak:
Dlaczego zostać: stabilność, ubezpieczenie, dobrzy ludzie wokół, niedawny awans. Dlaczego odejść: niedzielny lęk przed poniedziałkiem, od pół roku niczego się nie uczę, plecy bolą bez powodu.
Sam akt zapisania ujawnia coś, czego tygodnie rozmyślania zwykle nie potrafią: które powody wynikają ze strachu, a które z uczciwej oceny sytuacji.
Neuronaukowe podstawy tego zjawiska są zresztą całkiem dobrze opisane. Pod koniec lat dwutysięcznych Matthew Lieberman z UCLA wykazał, że samo nazwanie tego, co czujesz, obniża aktywność ciała migdałowatego – czyli wycisza reakcję mózgu na zagrożenie. Szczegółowo piszemy o tym w przewodniku po dzienniku a zdrowiu psychicznym.
Pisanie w samym środku zmiany
Okres tuż po dużej zmianie kariery bywa trudniejszy, niż większość ludzi się spodziewa. Dziennik daje wtedy przestrzeń na emocje, które niełatwo zmieścić w zwykłej rozmowie z bliskimi – tę dziwną żałobę po utraconej tożsamości zawodowej, lęk finansowy budzący o trzeciej w nocy, powolne odkrywanie tego, co będzie dalej.
Bez dziennika te uczucia zlewają się z czasem w mglistą myśl „to był ciężki okres”. Z dziennikiem masz natomiast szczegółową mapę emocjonalnego terenu – a często też dowody na to, że ogólna trajektoria szła w górę, nawet jeśli pojedyncze dni przypominały swobodny spadek.
Z dziennikiem masz szczegółową mapę emocjonalnego terenu – i często dowody, że trajektoria szła w górę, nawet jeśli pojedyncze dni przypominały swobodny spadek.
James Pennebaker, psycholog, który zapoczątkował naukowe badania nad pisaniem ekspresywnym, od lat osiemdziesiątych konsekwentnie pokazuje, że pisanie o trudnych doświadczeniach pomaga mózgowi poukładać rozproszone wspomnienia emocjonalne w spójną opowieść. To właśnie ta narracyjna struktura jest jednym z kluczowych mechanizmów, dzięki którym ludzie przechodzą przez ciężkie zmiany życiowe.
Czego ludzie uczą się, pisząc dziennik w czasie zmiany?
Osoby, które prowadziły dziennik w trakcie dużych życiowych zwrotów, najczęściej wracają z tego samego zestawu wniosków.
-
Regularność znaczy więcej niż głębokość.
Krótkie codzienne wpisy wychwytują wzorce na całe miesiące przed uroczystymi sesjami refleksji. To codzienne pojawianie się na stronie buduje sygnał, nie pojedyncza długa medytacja raz w miesiącu.
-
Wgląd przychodzi przy ponownym czytaniu.
Pisanie to dopiero pierwszy ruch. Dopiero powrót do wpisów sprzed miesiąca albo trzech pokazuje wzorce, których bieżąca perspektywa nie ma szans wychwycić.
-
Dziennik nie musi być pogodny.
Najcenniejsze wpisy bywają pełne lęku, strachu albo złości. Dziennik to nie praktyka wdzięczności (choć może ją zawierać) – to narzędzie do myślenia, a im surowsze myślenie, tym zwykle większy pożytek. Jeśli chcesz wiedzieć, które aplikacje naprawdę chronią ten rodzaj surowości, zajrzyj do naszego przewodnika po prywatności w aplikacjach do dziennika.
-
Nośnik znaczy mniej niż nawyk.
Day One, Notion, papierowy zeszyt, zwykły plik tekstowy – aplikacja właściwie nie ma znaczenia. Liczy się to, że wracasz.
Jeśli właśnie stoisz przed dużą zmianą
Jeśli akurat zmagasz się z poważną decyzją życiową, jedna rada: napisz o tym.
Nie na media społecznościowe, nie na bloga, nie do nikogo. Tylko dla siebie. Zapisz, co czujesz, czego się boisz, czego chcesz i co wiesz, że jest prawdą – nawet jeśli to prawda niewygodna.
A jeśli to, co pierwsze przychodzi ci do głowy na kartce, brzmi inaczej niż to, co mówisz na głos partnerowi, rekruterowi albo samej sobie w lustrze – to właśnie ten wpis warto otworzyć za trzy miesiące.
Weź dziś wieczorem zwykły zeszyt. Nie kupuj nowego. Otwórz go na pierwszej stronie i napisz trzy zdania o decyzji, która chodzi ci po głowie: co czujesz, czego się boisz, co wiesz, że jest prawdą.
Najczęściej zadawane pytania
Czy pisanie dziennika rzeczywiście pomaga w podejmowaniu decyzji?
Pisanie wymusza ujęcie myśli w konkretne słowa, a to – jak pokazują badania nad pisaniem ekspresywnym – obniża reaktywność emocjonalną. Zapisane obok siebie argumenty za i przeciw ujawniają wzorce, których tygodnie krążenia myśli w głowie zwykle nie wychwytują.
Pisanie angażuje przy okazji korę przedczołową odpowiedzialną za chłodniejsze myślenie, zamiast pozwalać emocjom po cichu kierować decyzją.
O czym właściwie pisać podczas zmiany kariery?
O tym, co czujesz, czego się boisz, czego chcesz i co wiesz, że jest prawdą – nawet jeśli to niewygodne. Świetnie sprawdzają się tak zwane strony decyzyjne, czyli nieuporządkowane zapiski, w których spierasz się sama ze sobą na papierze.
Jak często pisać dziennik w trakcie dużej zmiany?
Codziennie, choćby po trzy zdania. Z badań wynika, że regularność znaczy więcej niż długość wpisów.
Prosta trzywierszowa praktyka poranna prowadzona przez kilka tygodni pokazuje wzorce, których pojedynczy długi wpis nigdy nie ujawni.
Czy dziennik zastąpi coaching kariery?
Nie zastąpi. Coach daje zewnętrzną perspektywę, znajomość branży i poczucie odpowiedzialności wobec drugiej osoby.
Dziennik świetnie się natomiast sprawdza obok takiej pracy – pomaga przetrawić wnioski między sesjami.